Skomentuj relację
Ocena atrakcji
4.0
Fokarium to turystyczny symbol Helu - każdy chce go zobaczyć, co w porze karmienia fok skutkuje sporym tłokiem. Nawet we wrześniu, podczas kilkudniowego pobytu nie zauważyłem aby kiedykolwiek przed 11 i 14 (godziny karmienia) przy bramie nie ustawiały się tłumy ludzi. Na pewno jest nieco lepiej niż w sezonie, bo nie musieliśmy zajmować miejsca przy barierkach basenu pół godziny wcześniej aby cokolwiek zobaczyć, ale by nie było zbyt dobrze, jeden z basenów został już opróżniony z wody (pewnie czyszczą go po sezonie).
Wstęp do obiektu obmyślono bardzo sprytnie. Dzięki automatycznym bramkom wystarczy wrzucić monety 5-złotowe za każdą osobę (nie ma ulgowych) i nie musimy stać w kolejce do kasy. Są też automaty do rozmieniania pieniędzy, ale do nich mogą tworzyć się kolejki, więc lepiej mieć przygotowane piątki oraz złotówki, bo w środku jest jeszcze symboliczna opłata za wejście do pawilonu muzealnego - 1 zł.
Foki to pocieszne zwierzaki i obserwowanie ich w helskim fokarium to duża frajda, ale tak naprawdę fenomen tego miejsca jest trochę niezrozumiały. Tylko położenie nad brzegiem morza (choć nie otwartego) czyni go wyjątkowym. Foki oglądane w basenach oraz pokazy karmienia odbywające się 2-3 razy dziennie niczym nie odbiegają od tego co można zobaczyć w kilku ogrodach zoologicznych na terenie kraju. Jak dla mnie wygląda to nawet gorzej niż we Wrocławiu czy Opolu, gdzie możliwości obserwacji zwierząt czy pstryknięcia fajnych fotek są lepsze (być może mylę foki z uchatkami, ale to dla zwykłych ludzi nieistotne). Poza tym w Helu starają się traktować foki jak najbardziej humanitarnie, więc przy karmieniu nie każą im wykonywać żadnych specjalnych sztuczek, ponad to co niezbędne aby rozpoznać stan zdrowia. W zoo może to wyglądać ciekawiej, np. w węgierskim Sostofurdo odbywają się przy okazji karmienia małe pokazy cyrkowe, są też rozstawione trybuny dla widzów. W Helu takich udogodnień nie ma - jest tylko ścisk i słabe nagłośnienie.
Na plus zaliczyłbym ogólny wygląd obiektu i mostek, dzięki któremu można popatrzeć na cały obiekt z góry oraz liczne tablice informacyjne. Wiszą one zarówno wewnątrz jak i na całej długości ogrodzenia zewnętrznego. Są na nich bardzo interesujące informacje oraz zdjęcia. No i jest też muzeum. Warto je odwiedzić. Prezentuje małą wystawę, salkę z ciekawym filmem i 1 panel komputerowy, więc dzieci powinny być zainteresowane. Z muzeum wychodzą okna na podwodny widok pływających fok (ale nie skorzystaliśmy z tego, bo jak wspomniałem woda z tego basenu była spuszczona).
Wstęp do obiektu obmyślono bardzo sprytnie. Dzięki automatycznym bramkom wystarczy wrzucić monety 5-złotowe za każdą osobę (nie ma ulgowych) i nie musimy stać w kolejce do kasy. Są też automaty do rozmieniania pieniędzy, ale do nich mogą tworzyć się kolejki, więc lepiej mieć przygotowane piątki oraz złotówki, bo w środku jest jeszcze symboliczna opłata za wejście do pawilonu muzealnego - 1 zł.
Foki to pocieszne zwierzaki i obserwowanie ich w helskim fokarium to duża frajda, ale tak naprawdę fenomen tego miejsca jest trochę niezrozumiały. Tylko położenie nad brzegiem morza (choć nie otwartego) czyni go wyjątkowym. Foki oglądane w basenach oraz pokazy karmienia odbywające się 2-3 razy dziennie niczym nie odbiegają od tego co można zobaczyć w kilku ogrodach zoologicznych na terenie kraju. Jak dla mnie wygląda to nawet gorzej niż we Wrocławiu czy Opolu, gdzie możliwości obserwacji zwierząt czy pstryknięcia fajnych fotek są lepsze (być może mylę foki z uchatkami, ale to dla zwykłych ludzi nieistotne). Poza tym w Helu starają się traktować foki jak najbardziej humanitarnie, więc przy karmieniu nie każą im wykonywać żadnych specjalnych sztuczek, ponad to co niezbędne aby rozpoznać stan zdrowia. W zoo może to wyglądać ciekawiej, np. w węgierskim Sostofurdo odbywają się przy okazji karmienia małe pokazy cyrkowe, są też rozstawione trybuny dla widzów. W Helu takich udogodnień nie ma - jest tylko ścisk i słabe nagłośnienie.
Na plus zaliczyłbym ogólny wygląd obiektu i mostek, dzięki któremu można popatrzeć na cały obiekt z góry oraz liczne tablice informacyjne. Wiszą one zarówno wewnątrz jak i na całej długości ogrodzenia zewnętrznego. Są na nich bardzo interesujące informacje oraz zdjęcia. No i jest też muzeum. Warto je odwiedzić. Prezentuje małą wystawę, salkę z ciekawym filmem i 1 panel komputerowy, więc dzieci powinny być zainteresowane. Z muzeum wychodzą okna na podwodny widok pływających fok (ale nie skorzystaliśmy z tego, bo jak wspomniałem woda z tego basenu była spuszczona).
Relacja - dodatkowe informacje
Wiek dziecka/i
8 lat
Data pobytu
wrzesień 2016
Komentarze
rezultatów: 1, wyświetlane 1 - 1
Sortowanie
Dodano: 28-08-2020
Zgadzam się w 100%. Szczerze to na tyle czekania najpierw do wejścia (40 min) później na największą atrakcję karmienie (30 min) to szkoda stania w tłoku i kukania zza ramienia. I gdzie tu odstęp 2 m?
T
Turysta
rezultatów: 1, wyświetlane 1 - 1







Masz już konto w serwisie? Zaloguj się.
Aby dodać komentarz nie trzeba się rejestrować, wystarczy podać nick/pseudonim i prawidłowy e-mail (pozostanie ukryty i bezpieczny). Ocena atrakcji jest możliwa tylko przy dodawaniu relacji.